Jakąś godzinę temu. Wchodzi kilku kolesiów w kapturach do Biedronki na os. Jagiellońskim. Biorą sobie radyjko, głośniki, piwko i Bóg wie co jeszcze. Goście natomiast, bez żadnego stresu przespacerowali się przez osiedle z czerwonym koszyczkiem z biedronki oczywiście z fantami. Gdzie jest policja ? Oprócz zamkniętego sklepu żadnej reakcji. To już drugie darzenie w ciągu dwóch, czy trzech tygodni. Ostatnio pobito ochroniarza. Tylko czekać jak tak rozochoceni przestępcy zabiorą się za kasy.